Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polacy na obczyźnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polacy na obczyźnie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 lutego 2018

6 typów emigrantów


Według statystyk z 2017 roku aż dwa i pół miliona Polaków przebywa obecnie na emigracji. To 6% całej populacji naszego kraju. Wśród dwóch i pół miliona ludzi można znaleźć cały ogrom przeróżnych cech charakteru. Zapewne każda osoba ma inną historię, inne przygody, cele i plany. Z łatwością można jednak zauważyć, że część z nich dzieli pewne wspólne cechy. Postanowiłam podzielić naszych rodaków na kilka grup oraz przedstawić Wam w zabawny i oczywiście żartobliwy sposób 6 typów polskich emigrantów.

1. CHOMIK

Tak właśnie nazywają ten typ emigranta psycholodzy. Za granicę wyjechał w jednym celu: pracować, zarobić, odłożyć i wrócić. Planował maksymalnie roczny pobyt, jednak nieco się on przedłużył i tak mija już 7 rok, gdy z mamą dzieli się opłatkiem przez Skype. Zbiera się do powrotu, lecz zebrać się nie może. Żyje właściwie na pograniczu dwóch światów, jedną nogą jest już w Polsce, lecz ta druga wciąż trzyma się jeszcze emigracji. Niby tęskni za ojczyzną, płacze, ale wracać nie może, bo w Polsce tyle nie zarobi, a na nowy start w kraju przydałby się przecież nowy samochód.

2. MR ANDREW

Życie na emigracji to najlepsze co mu się w życiu przytrafiło. Uwielbia swój nowy dom, a kraj, w którym żyje uważa za idealny. Nie przestaje porównywać go do swej ojczyzny wychwalając każdy możliwy szczegół. Jego ulubione zdanie brzmi: "Bo my w ... (wstaw nazwę kraju) mamy to, możemy tamto i robimy jeszcze to", a w Polsce tego wszystkiego przecież nie macie. W ojczyźnie czuje się jak obcokrajowiec, co daje do zrozumienia co parę minut wplatając zagraniczne słowa do rozmów, mówiąc yeah zamiast tak i pytając co jakiś czas: jak to się mówiło po polsku? Nie przedstawia się już Andrzej, a Andrew i myśli nawet o oficjalnej zmianie imienia. Nie wyobraża sobie powrotu z emigracji, bo przecież dla niego to nie żadna emigracja, a rozpoczęcie nowego, prawdziwego życia.

3. JANUSZ Z BIEDRONKI

Janusz jest ogromnym patriotą, wyznaje zasadę "Polska dla Polaków", a skoro sam żyje na obczyźnie ową Polskę musi zbudować właśnie tam, choć bardzo wiernie walczy na odległość o nieprzyjmowanie uchodźców, a najlepiej w ogóle jakichkolwiek obcokrajowców do swego rodzinnego kraju. Sporo przeklina, wyśmiewa się z tubylców, a nawet czasami krzyknie coś w ich stronę, w końcu i tak go nie zrozumieją, a będzie miał chociaż szacunek u chłopaków. W jego dłoni zawsze gości niezastąpiona puszka piwa, oczywiście polskiego piwa, nie będzie on przecież wzbogacał nie swoich. Od 5 lat składa kartony, ale nie potrzebuje innego zajęcia, bo na piwko i pizzę wystarczy.

4. MISTER POLAK

Mister Polak podobnie jak Janusz uwielbia Polskę, choć w dużo łagodniejszy sposób. Wyjechał za granicę, ale to wcale nie oznacza, że ma się on tam czuć obco, a do tego potrzebne mu będzie jak najwięcej polskości. Otacza się więc jedynie Polakami, a język zna w podstawowym stopniu tak, aby w razie potrzeby dogadać się z panią w banku czy listonoszem. O wiele jednak nie musi się martwić, ponieważ chodzi on do polskiego sklepu, obcina go polski fryzjer, rury naprawia mu polski hydraulik, dziećmi opiekuje się córka polskiej koleżanki, a w domu zainstalowano polską telewizję. Dobrze mu w tej swojej zagranicznej Polsce, a kontakty z tubylcami oraz poznawanie kultury innego kraju uważa za zupełnie zbędne.

5. KRÓL

Król jak to król ma w zwyczaju, lubi rządzić. Król emigracji także lubi zarządzać wszystkim i wszystkimi. To on wie wszystko najlepiej, to on zna ten kraj najlepiej i to on nigdy się nie myli. Mieszka on już w danym kraju przecież x lat, więc jak mógłby się mylić? Lubi się wywyższać i często szuka zaczepki wśród swych rodaków, bo kłótnie i udowadnianie swej (w jego przekonaniu) racji sprawia mu satysfakcję. Nie wiadomo, czy właściwie to nie znosi on wszystkich Polaków, czy też to tubylcy emigracyjnego kraju są jego wrogami. A może po prostu my wszyscy?

6. NIEZDECYDOWANY

Niezdecydowany jest wiecznie... niezdecydowany. W Polsce mu się nie podobało, więc wyjechał za granicę w poszukiwaniu lepszego życia, owego życia jednak dotychczas nie znalazł, jednak do Polski nie wróci, bo wciąż mu coś tam nie odpowiada. Tu źle i tam niedobrze. Jego ulubionym zajęciem jest narzekanie, więc jego przyjaźnie nie trwają długo. Każdy jego dzień wygląda podobnie, czego oczywiście nie potrafi zaakceptować, lecz nie stara się tego zmienić. Zamyka się więc w swym kole nienawiści czekając na zmiany, które same spadną z nieba.


Jest jeszcze ostatnia grupa tworzona przez osoby, które po prostu żyją. Szczęśliwe, radosne, choć i im trafić się może gorszy dzień, co jest zupełnie naturalne, chłonące wiedzę na temat nowego miejsca, poznające nowych ludzi, zarówno rodaków jak i obcokrajowców, decydujące o swoim życiu i cieszące się tym, co mają. I to właśnie chyba tych ludzi lubi się najbardziej. Oczywiście cała reszta mimo, że prawdziwa, jest mocno przerysowana i opisana w żartobliwy sposób, ale wierzę, że Wy załapaliście sam przekaz i czytając tekst nie raz się uśmiechnęliście.

czwartek, 2 listopada 2017

Tych kilka sytuacji, które zrozumie każdy emigrant




Życie na emigracji ma swoje plusy i minusy. Jest to na pewno niezapomniana przygoda i wartościowe doświadczenie. Szczególnie pierwsze miesiące mogą być dość trudne, adaptacja, przystosowanie się do nowego miejsca, nowych ludzi, zaakceptowanie zmian. Są ludzie, którzy aklimatyzują się wyjątkowo szybko i już po paru tygodniach czują się jak w domu. Innym zajmuje to nieco więcej czasu, a jeszcze inni ostatecznie nie osiągają celu jakim jest adaptacja w obcym miejscu i decydują się na powrót do ojczyzny. Ten aspekt emigracji przebiega indywidualnie i nie powinno się porównywać go z przypadkami innych osób. Jest jednak mnóstwo innych okoliczności i sytuacji związanych z życiem na emigracji, które dzielimy my, wszyscy emigranci. Jestem bardzo ciekawa, czy potwierdzicie moją listę rzeczy, które zrozumie każdy Polak mieszkający na obczyźnie. Żartobliwe zestawienie punktów pod tytułem: 


Jesteś imigrantem, jeśli…


Musiałeś opowiadać o Polsce niezliczoną ilość razy odpowiadając przeważnie na te same pytania. Jesteś już tak znudzony tą samą dyskusją, że niektóre regułki znasz już na pamięć i Twojemu rozmówcy odpowiadasz automatycznie błądząc w tym czasie myślami zupełnie w innym kierunku. Że w Polsce też mamy lato, że w Polsce język rosyjski to nie język urzędowy, że nie żyjemy już w Komunie, że w Polsce oprócz wódki spożywamy również inne napoje, że nie wszystkie Polki to blondynki… A słowa Powiedz coś po polsku usłyszałeś tyle razy, że zazwyczaj wypowiadasz jedno i to samo zdanie tylko po to, by za chwilę usłyszeć, że jest niemożliwe do powtórzenia.


Na pytanie Dlaczego akurat ten kraj? odpowiadałeś już równie niezliczoną ilość razy. Pierwsze kilkadziesiąt sprawiło Ci radość i zawsze starałeś się zaspokoić ciekawość swego rozmówcy wymieniając wiele zalet danego kraju. Gdy wybiła setka, zaczęło Cię to nudzić i wypowiedź skracałeś do kilku krótkich zdań zawierających najważniejsze fakty. Dzisiaj masz ochotę odpowiedzieć Bo tak tylko po to, aby nie musieć odpowiadać na to samo pytanie po raz tysięczny.


Przy każdym spotkaniu z polskimi znajomymi zasypywany jesteś pytaniami na temat Twojego emigracyjnego kraju. Kwestie jak zwykle się powtarzają i znów opowiadasz o tym samym enty raz.

Do dentysty umawiasz się w Polsce. A zazwyczaj robi to Twoja mama, która jest na miejscu. 


Drogę na lotnisko w obu krajach znasz na pamięć. Który autobus, która linia metra, mijane sklepy, mijane ulice, rozkład jazdy. Zaraz po drodze prowadzącej do pracy to ta najbardziej wbita w pamięć.


Wracając z Polski zabierasz walizkę pełną kiełbasy, ogórków, śledzi i ptasiego mleczka. A lądując w miejscu docelowym zaraz sprawdzasz w Internecie, czy w pobliżu jest może polski sklep. Tak na wszelki wypadek, gdyby zatęskniło Ci się za białą kiełbasą, żurkiem, czy polskim Tyskim.


Najczęściej używany przez Ciebie program komputerowy to Skype, a słowa Słychać mnie?, Ja Cię słyszę, a Ty mnie? oraz Nie widać Cię! to te, które zakodowane masz już w głowie i wypowiadają się niemalże same, automatycznie. A jak już rozmawiasz przez tego Skype, to nie może zabraknąć pytania o pogodę. I z jednej i z drugiej strony.


Narzekasz na pieczywo. Nie ma to jak prawdziwy, polski chleb, którego tak brakuje na emigracji.


Przez pierwsze tygodnie towarzyszyła Ci bariera językowa, a przy każdej konieczności otworzenia buzi miałeś wrażenie, że serce wyskoczy Ci z klatki piersiowej. Nie znając jeszcze dobrze języka uśmiechałeś się miło, gdy nie rozumiałeś Twojego rozmówcy kiwając głową na potwierdzenie jego tajemniczych słów, lecz w środku modląc się by jego wypowiedź nie zawierała żadnego pytania.
 
Słysząc na ulicy język polski odwracasz się w poszukiwaniu rodaka. A tak, ze zwykłej ciekawości. P. S. Mieszkańcy Wielkiej Brytanii już chyba nawet przestali się odwracać, bo w innym wypadku dostaliby w końcu kręczu szyi.


Nie nazywasz się już tak, jak nazywałeś się w Polsce. Twoje imię, jeśli nie będzie tłumaczone na dany język, to przynajmniej w taki sposób wymawiane. Dziękujesz mamie, że nazwała Cię Anna, a nie Małgorzata, czy Daniel, a nie Włodzimierz. 


Choć raz usłyszałeś od mamy podobne słowa: I jak ty tam dajesz sobie radę na ten emigracji? Jesz dobrze? Kotlety sobie jakieś zrób. Schudłeś coś.


Zdarza Ci się myśleć w obcym języku, a rozmowa po polsku może czasami przysporzyć problemów, gdy do głowy w pierwszej chwili przychodzą obcojęzyczne słowa. I nie raz znajdujesz się w sytuacji, w której przetłumaczyć musisz wypowiedź znajomego, która po polsku nie ma żadnego sensu, a próba rozjaśnienia kończy się tym, że nie rozumie Cię ani jeden, ani drugi.


Literowanie Twojego nazwiska w obcym języku wykute masz już na pamięć. Oraz Tak, te literki ł i ć to polskie znaki, proszę wpisać po prostu l i c. 


Spotykasz się z szokiem obcokrajowców, gdy mówisz im, że Katarzyna i Kasia to to samo imię. A skrót od Aleksandra to nie Aleks, a Ola. I tak z wieloma, wieloma imionami…


Kupno biletów na święta do domu wiąże się dla Ciebie z uczuciem podobnym do wygranej w Lotto. To zrozumie tylko emigrant.


Przynajmniej raz, a założę się, że więcej, zdarzyło Ci się porównywać Polskę do kraju, w którym żyjesz. Ceny, ludzi, zwyczaje, codzienność…


Wstawiając zdjęcie na facebooka zastanawiasz się, w jakim języku dodać opis starając się określić liczbę znajomych z Polski i tych zagranicznych i zgadnąć, których jest więcej.



Jesteś emigrantem, jeśli pasuje do Ciebie przynajmniej połowa z wymienionych kwestii. Emigranci, zgadzacie się? Macie jeszcze jakieś inne pomysły?

czwartek, 5 października 2017

Dekalog Emigranta




Dekalog. Dziesięć przykazań, czyli zbór podstawowych nakazów i zakazów moralnych. Chyba każdy zgodzi się, że taki zbiór zasad, które określają, co jest dobre, a co złe jest nam potrzebny. Bo jaki byłby świat bez poczucia moralności, czy empatii? Zastanawiacie się pewnie, skąd ten filozoficzny wstęp. Nie, wpis nie będzie miał nic wspólnego z religią. Na wielu płaszczyznach życia obowiązują nas zasady moralne i etyczne. Uważam, że będąc na emigracji także powinniśmy trzymać się pewnych wytycznych. Stworzyłam zatem Dekalog Emigranta, czyli subiektywny zestaw zakazów, nakazów i odpowiednich zachowań, do którego moim zdaniem powinien stosować się każdy człowiek żyjący na obczyźnie.

SZANUJ KRAJ, DO KTÓREGO WYJECHAŁEŚ

W dzisiejszych czasach emigracja następuje najczęściej z własnego wyboru i do owej decyzji nikt nas nie przymusza. Tak, jest wiele ludzi, którzy wyjechali „za chlebem”, jak to powszechnie mówi się w Polsce, aczkolwiek zapewne żadna z tych osób decydując się na wyjazd nie miała przystawionego do skroni pistoletu. Obcy kraj przyjął Cię z otwartymi ramionami, dał Ci zatrudnienie i dom. Wiele osób powie: „Do wszystkiego doszedłem tutaj sam”. Gratuluję, jednak jest jedna bardzo ważna rzecz, bez której nie mógłbyś tego wszystkiego dokonać. Danie Ci możliwości życia w tym kraju. I o tym należy pamiętać. Coś może Ci się nie podobać, masz prawo krytykować, wyrażać własne zdanie, dyskutować, ale nie obrażać, okazywać brak szacunku i rzucać obelgami, ponieważ ostatecznie to Ty jesteś tutaj gościem.

NAUCZ SIĘ JĘZYKA KRAJU, W KTÓRYM PRZEBYWASZ

Jest mnóstwo ludzi, którzy decydując się na emigrację wybierają kraj, którego języka nie znają. Nie ma w tym oczywiście nic złego, dopóki dana osoba zachowuje otwarty umysł i wyraża chęć nauczenia się owego języka. Nie wszędzie mówi się po angielsku, dlatego im więcej języków, tym łatwiej się żyje. Przykładem jest Hiszpania. Egzystować bez hiszpańskiego można, ale życie takie bywa trudniejsze i mniej ciekawe. A jeśli po kilku latach przebywania na emigracji nadal nie znasz języka swego kraju, nie narzekaj, że ciężko Ci się porozumieć, bo mieszkańcy nie mówią po angielsku, ponieważ to Ty sprowadziłeś się do ich kraju i to Ty dla własnej wygody powinieneś poczynić jak najwięcej kroków, aby owa emigracja była przyjemniejsza i łatwiejsza zarówno dla Ciebie, jak i dla tubylców. Ciężko mi zrozumieć emerytowanych Anglików, czy Niemców, którzy w Hiszpanii spędzają całe lata, a ich znajomość hiszpańskiego ogranicza się do „dzień dobry”, a co najbardziej szokuje to ich oburzenie, gdy Hiszpan w Hiszpanii nie odpowiada im po angielsku (nie potrafi).

BĄDŹ OTWARTY NA KULTURĘ

Co kraj, to obyczaj mówi stare przysłowie, które nie mogłoby być trafniejsze. Wyjeżdżając do innego kraju nie zamykaj się na jego kulturę. Przecież nie ma nic piękniejszego od poznawania świata i zdobywania wiedzy. Nie twórz swojej małej Polski, ponieważ chyba właśnie po to opuściłeś ojczyznę. Kultywuj swe narodowe tradycje, ale nie odcinaj się przy tym od nowych zwyczajów, a zobaczysz, jak miło przyjmą to mieszkańcy kraju, w którym mieszkasz.

NIE ZAPOMINAJ, GDZIE OJCZYZNA TWOJA

Otwieranie się na kulturę innego kraju wcale nie musi oznaczać wyrzeknięcia się swego pochodzenia. Pamiętaj o swej polskości. Szanuj polskie tradycje, obchodź polskie święta, nie rozsiewaj wrogich nastawień obcokrajowców do swej ojczyzny. Nie mów: „Bo wy, Polacy, tam w Polsce to nie macie tego i tamtego”. Nie „wy”, lecz „my”, ponieważ Ty nadal jesteś Polakiem. Polakiem na emigracji. Nie zamieniaj się w typowego Polaka na obczyźnie, który odwiedzając ojczyznę zachowuje się jak król świata, któremu wszystko wolno, który na wszystko może sobie pozwolić i który w „swoim kraju ma dużo lepiej”, a w Anglii zarabia w magazynie najniższą krajową. Uwierz, takie zachowanie odrzuca.  

SZANUJ JĘZYK SWÓJ I AKCENT SWÓJ

Ile czasu trzeba spędzić na emigracji, aby mówić po polsku jak Dżoana Krupa? Tak, mnie też zdarza się myśleć po hiszpańsku, mnie też czasami mylą się zwroty i mnie też do głowy przychodzą niekiedy w pierwszej kolejności hiszpańskie słówka. Ale nie wracam do domu i nie pytam mojej mamy z przesadzonych zagranicznym akcentem: „Jak to się mówiło po polsku? Łóżko?”. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że osoby, które na emigracji spędziły większość życia czasami z przyzwyczajenia mogą mieć trudności z językiem polskim, ale nie może przyjść do mnie chłopak, który mieszka w Anglii 3 lata, pracuje z Polakami i co czwarte słowo w jego zdaniu to angielski odpowiednik. I tylko: „Jak to było po polsku? Gasz, dżizys, zapomniałem… Ach, tak! BIGOS.”  

SZANUJ TUBYLCA SWEGO KRAJU

Obserwuję Polaków mieszkających zagranicą, jestem nawet na kilku grupach na Facebooku, a ich zachowanie momentami przeraża. Ja rozumiem, że coś może się nie podobać. Rozumiem, że ktoś mógł Ci podpaść. Rozumiem, że nie ze wszystkim musisz się zgadzać. Ale nazywać mieszkańców kraju, który Cię przyjął debilami, bezmózgowcami, pojebami, kurwami…? Halo, powoli chyba wymyka się to nam spod kontroli. I to okropne uogólnianie i wrzucanie wszystkich do jednego worka. Bo Hiszpanie to zasrani debile, nie znają angielskiego. Angole to pieprzone brudasy, zawsze syf po sobie zostawiają. Francuzi to pedały, bo stroją się jak baby. A teraz posłuchaj: Polacy to jebani złodzieje, tylko kradną. Polacy to obrzydliwi alkoholicy, nie umieją pić z kulturą. Polki to dziwki, do łóżka idą z każdym. Polacy to wieśniacy. Polska to Trzeci Świat, mają tam kino? Polscy kibice to bandyci. I tak dalej, i tak dalej. Fajnie się czyta? Nie sądzę.

SZANUJ BRATA SWEGO NA OBCZYŹNIE

Tak jak szacunek należy się tubylcom, tak i rodakowi. Chyba każdy choć raz usłyszał zdanie: „Polak Polakowi wilkiem”. Znów mogę podać przykłady choćby z portali społecznościowych. Wyzwiska, obelgi, cynizm. Ludzie czasami boją się zapytać o coś rodaka ze strachem oczekując wyśmiania lub obraźliwej/ironicznej odpowiedzi. A to tylko Internet. Mało jest takich historii z życia codziennego? Niestety przypadki takie nie są jedynie pojedynczymi incydentami. Kiedy przeprowadziłam się do Barcelony i opowiadałam o tym, że może znajdę jakichś znajomych Polaków, od pewnej koleżanki (emigrantki) usłyszałam: „Może lepiej nie, wiesz jacy potrafią być Polacy zagranicą”. I wiemy chyba wszyscy. Szanuj brata swego, bo kto jak nie rodak może wyciągnąć pomocną dłoń, gdy borykasz się z problemami na samotnej emigracji?

SZANUJ ZWYCZAJE KRAJU SWEGO

Nie musisz jeść 12 winogron w Sylwestra. Nie musisz jeść indyka na Boże Narodzenie. Nie musisz obchodzić Święta Dziękczynienia. Nie musisz uczestniczyć w bitwie na pomidory. Ale szanuj to, że każdy kraj ma swoje tradycje i zwyczaje. Nie obrażaj, nie wyśmiewaj, nie szydź. Bo każdą, nawet negatywną opinię można wyrazić w uprzejmy sposób. P. S. Oczywiście mam tu na myśli „normalne” tradycje, a nie np. walki byków, które kłócą się z moralnością i nie powinny być kultywowane.

NIE OCZEKUJ WIĘCEJ, NIŻ MOGĄ CI DAĆ

Miałam okazję przebywać kilka razy w Anglii, ponieważ mam tam rodzinę oraz przyjaciół. Chyba wszyscy wiemy, że jest to kraj, który oferuje ogromną pomoc socjalną niezależnie od pochodzenia. Wyjeżdżasz zagranicę, obcy kraj przyjmuje Cię bez problemu. Dostajesz pracę nie znając języka angielskiego, dostajesz mieszkanie, bo Cię na nie nie stać, Twoje dziecko może za darmo uczęszczać do przedszkola kilka godzin tygodniowo. Dostajesz to, o czym tylko mógłbyś pomarzyć w Polsce. Co robisz? Narzekasz. A bo przydzielili mi 50 funtów mniej socjala, bo mąż dużo zarabia. A to ucięli mi pomoc, bo przekraczam limit zarobków. A bo to do mieszkania muszę dopłacać 50 funtów, a nie jest za darmo. A bo nikt nie wybudował mi jeszcze pałacu, nie obrzucił złotem i nie skacze wokół mnie, jak na księżniczkę przystało. Trochę pokory i wdzięczności, bo jesteś tam gościem, a traktują Cię jak swojego.

Oto mój Dekalog Emigranta. Być może momentami zbyt dosadny, ale chciałam wyraźnie przekazać moje myśli. Mam nadzieję, że nikt nie odbierze go negatywnie i że znajdą się osoby, które podzielą mój punkt widzenia. Dekalog w mojej opinii tyczy się każdego emigranta, choć na szczęście wielu nawet bez niego potrafią zachować godność, moralność i etykę. Jeśli Dekalog Ci się spodobał, udostępnij. Być może trafi on do osoby, która go potrzebuje i w porę się opamięta.