Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hiszpańskie zwyczaje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hiszpańskie zwyczaje. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 stycznia 2018

8 rzeczy, których nie powinieneś robić w Hiszpanii



Oprócz pytań, których lepiej nie zadawać Hiszpanom, o których pisałam jakiś czas temu, warto wspomnieć również o kilku innych aspektach, które mogłyby zezłościć mieszkańca Półwyspu Iberyjskiego lub o paru czynnościach, których lepiej nie wykonywać na wakacjach w tym ciepłym  kraju. Wybierając się na wycieczkę do nowego miejsca często szukamy i czytamy przydatne informacje czy ciekawostki na jego temat. Przeglądamy Internet, pytamy znajomych i ludzi, którzy wiedzą o nim coś więcej niż samo położenie na mapie. Dzisiejszy post będzie zatem formą właśnie takiej wskazówki dla tych, którzy do Hiszpanii wybierają się po raz pierwszy, a może nawet i dla tych, którzy postanowili przenieść tu swoje życie, lecz jeszcze nie do końca poznali charakter tego państwa. Przeczytajcie zestawienie 8 rzeczy, których za żadne skarby nie powinno robić się w Hiszpanii.

NIE PRÓBUJ PRZECHYTRZYĆ KOLEJKI

W Hiszpanii istnieje bardzo prosta zasada. Gdy pani w supermarkecie otwiera nową kasę spoglądając ze strachem na sięgającą kilku metrów kolejkę dźwigających zakupy ludzi, nowy ogonek kupujących ustawia się według kolejności z poprzedniego ustawienia. Oznacza to, że ludzie nie lecą na złamanie karku jak przy promocji karpia w Lidlu tak, aby zdobyć pierwsze, najbliższe miejsce, a spokojnie czekają aż osoby przed nimi zajmą przydzielone im według wcześniejszej kolejności stanowisko. Nie próbuj zatem sprytnych slalomów, które odbywają się w naszej Biedronce, bo możesz zwyczajnie zostać upomniany, a ostatecznie i tak wylądujesz na końcu kolejki.

KATALOŃSKI TO DIALEKT

Tego zdania unikaj jak wody z ogniem. Zapamiętaj, że kataloński, galisyjski i baskijski są językami, rządzącymi się takimi samymi prawami jak każdy inny język świata, dlatego wystrzegaj się nazywania ich dialektami, bo gwarantuję Ci, że nie będziesz musiał długo czekać na złość Hiszpana. Legenda mówi, ze ci, którzy odważyli się kiedyś rzucić takie stwierdzenie, zniknęli w niewyjaśnionych okolicznościach.



IMPREZA? NIE ZAPOMNIJ O ALKOHOLU

A dokładniej nie zapomnij kupić go przed godziną 23. Tak, dla mnie też było to zaskoczeniem, ale w Hiszpanii sprzedaż alkoholu w sklepach po godzinie 23 jest zabroniona. Jasne, istnieje duże prawdopodobieństwo, że trafisz na zdesperowanego Pakiego, który wyciągnie ukrytą pod ladą butelkę i wepchnie Ci ją pospiesznie pod kurtkę, ale po co ryzykować niepowodzenie?

KAPCIE? A CO TO?

Goszcząc się u hiszpańskich znajomych nie będziesz musiał przejmować się już tym, czy aby na pewno założyłeś tę parę skarpetek, która nie ma dziury lub tym, że Twoje stopy po całym dniu chodzenia mogą nieprzyjemnie pachnieć. W większości domów, w których miałam okazję przebywać, od gości nie oczekiwało się zdejmowania butów przy wejściu do domu. Idąc tym tropem, Ty także nie oczekuj, że zaproszony na obiad Hiszpan zostawi na progu swoje adidasy, bo możesz się srogo rozczarować.

AUTOBUS RÓWNIEŻ MA SWOJE ZASADY

Czy zdarzyło Wam się kiedyś spróbować wejść do hiszpańskiego autobusu tylnymi drzwiami? Mnie tak. Piszę spróbować, ponieważ tylko na próbach się zakończyło. Okazuje się bowiem, że jazda autobusem również posiada swoje specjalne zasady. Zatem przednie drzwi służą do wejścia i najlepiej tak, aby kierowca widział, że kasujesz bilet. Za zadanie tylnych drzwi uważa się jedynie umożliwienie wyjścia osobom opuszczającym pojazd. Myślisz, że łatwo możesz przechytrzyć kierowcę i przemknąć się między wysiadającym tłumem? Nie byłabym tego taka pewna. Całkiem możliwe, że któryś z pasażerów zwróci Ci uwagę wskazując Cię palcem i krzycząc głośno, co zmusi Cię do przejścia do przednich drzwi, kupienia biletu lub... wycieczki na pieszo.



JAMÓN I WINO? BLE

Czy znasz Hiszpana, który nie lubiłby wina, chorizo czy jamón? Pewnie ktoś z Was zna, od każdej reguły musi istnieć wyjątek. Powszechnie jednak wiadomo, że Hiszpanie miłują się w tych swoich wyrobach. Nie ryzykowałabym zatem stwierdzenia, które określałoby te produkty jako... niesmaczne, łagodnie mówiąc. Ja kiedyś zupełnie nieświadoma popełniłam ten błąd i zaraz usłyszałam lament, ze krytyka jamón czy wina to grzech ciężki.

ALKOHOL TYLKO PO 22

Hiszpanie nie należą do osób, które stronią od alkoholu. Niektórzy lubią nawet zacząć dzień od szklanki piwa. Nie mówię tu oczywiście o upijaniu się w biały dzień, ale zimne piwko z rana czy kieliszek pysznego wina może być radosnym rozpoczęciem poranka. Nie decyduj się zatem na negatywne komentarze owej tradycji, ponieważ napotkać możesz wrogi wzrok niejednego Hiszpana. W końcu kto powiedział, że alkohol pić można jedynie po zmroku?

NIE OCZEKUJ PUNKTUALNOŚCI

Jeśli umówiłeś się na 15, pojaw się o 15.15, ponieważ gwarantuję, że i tak przyjdzie Ci czekać na Twojego kompana. Hiszpanom obce jest pojecie punktualności. Tylko się nie złość. Odpowie Ci on, że przecież wszystko można zrobić mañana, nie ma pośpiechu, a najlepiej po prostu wyluzować.

I jak? Zapamiętaliście listę rzeczy, których robienia lepiej unikać przebywając w Hiszpanii? Przeczytajcie uważnie, a Wasz pobyt na pewno okaże się przyjemniejszy oraz przede wszystkim uboższy o krępujące wpadki.

Jeśli wpis Ci się spodobał, udostępnij go, niech jak najwięcej miłośników Hiszpanii odpowiednio przygotuje się do wizyty w swym ukochanym kraju.


czwartek, 28 września 2017

8 nawyków każdego Hiszpana




Wiem, że charakter i sposób bycia zależy od człowieka. Na jego upodobania, hobby, czy fobie ma wpływ wiele czynników, a stare powiedzenie mówi, że każdy człowiek jest inny. Być może jest, ale z pewnością istnieje masa cech, które łączą daną grupę ludzi. Podobnie jest w przypadku narodów. My, Polacy śmiejemy się, że w każdym polskim domu w niedzielę na stole pojawia się kotlet schabowy z mizerią, że w lato chodzimy w sandałach i skarpetach, a do wódki najbardziej lubimy ogórki. Jakie są przyzwyczajenia i cechy wspólne Hiszpanów? Wiecie już, co robić, by zostać potraktowanym, jak jeden z nich, o czym pisałam w tym wpisie. Dzisiaj natomiast poznacie nawyki i zwyczaje narodu hiszpańskiego, czyli to, co robi niemalże każdy Hiszpan, to, do czego musiałam przywyknąć wybierając tej kraj jako miejsce do życia oraz to, na co musi nastawić się każda osoba chętna go odwiedzić.

TAPAS

Czy ktoś zna Hiszpana, który choć raz nie wyszedł na tapas lub pinchos? Zaryzykuję i powiem, że nie. Popołudniowe czy wieczorne tapas to jeden z wielu bardzo typowych dla Hiszpanów nawyków. W Polsce nie mamy w zwyczaju zamawiania w restauracji malutkich porcji kilku dań, stawiania ich na środku stołu i dzielenia między wszystkie zasiadające przy nim osoby. Nie je się również drobno pokrojonej bagietki, na której znaleźć można przeróżne dodatki. Takie mini kanapeczki, w których lubuje się nie jeden Hiszpan i ja. Co zaskoczyć może niektórych jeszcze bardziej to fakt, iż wypad do baru na szybkie tapas i szklankę piwa może odbywać się na stojąco. W Hiszpanii nikogo nie dziwi widok osób stojących przy barze lub wystawionych na zewnątrz beczkach, które pełnią rolę stołów i spożywających swój posiłek gaworząc przy tym wesoło ze swym rozmówcą. 

BUENOS DIAS

W Hiszpanii cześć i dzień dobry mówi się każdemu. To jedno z tych przyzwyczajeń, które bardzo chwalę, bo dobrego wychowania nigdy za wiele. Osoby mijające się w klatce schodowej zawsze pozdrawiają się krótkim „hola” (cześć) i nie muszą być to wcale znani już sobie sąsiedzi, a jakakolwiek osoba, która w klatce akurat się znajduje. Wychodzący z windy (w metrze, w centrum handlowym itp.) również często grzecznie się żegnają. Sprzedawca w sklepie niemalże zawsze przywita Cię głośnym dzień dobry nie czekając często na Twój ruch. Mnie osobiście od razu przyjemniej robi się zakupy w takim miejscu, niż gdybym musiała znosić obrażoną minę pani ekspedientki, która wydaje się, że siedzi tam za karę. 

THE SIMPSONS

Simpsonowie to jedna z ulubionych kreskówek dla dorosłych niemal każdego Hiszpana. Czym byłby zatem obiad bez towarzyszącego mu głosu Homera dobiegającego z głośników telewizora? Posiłek bez Simpsonów nigdy nie będzie już taki sam. Nie wspominając już o tym, że przeciętny Hiszpan zna połowę odcinków na pamięć, a ogrom rzucanych w towarzystwie żartów wiąże się właśnie z tym serialem. Jeśli tak jak ja nigdy nie oglądałeś owej bajki, możesz czuć się dość dziwnie oraz jedynie udawać, że rozumiesz dowcip i śmiać się wraz z tłumem.

VERMUT

Wermut to nazwa alkoholu. Jak podaje nam Google, jest to wino aromatyzowane dodatkami ziołowymi i korzennymi. Dziś jednak w Barcelonie wermut to nie tylko rodzaj alkoholu, ale nazwa rozrywki społecznej, którą jest umawianie się w niedzielę w południe w jednym z barów na skosztowanie wspomnianego wermutu, któremu towarzyszyć może mała przekąska. Hacer el vermut (dosłownie: robić wermut), czyli przytoczone niedzielne spotkanie to tradycja katalońska. Trwa zazwyczaj kilkanaście do kilkudziesięciu minut, a odkąd zwyczaj stał się tak popularny, zamiast wermutu można wypić inny trunek, ale spotkanie wciąż pozostanie nazwane wyjściem na wermut. 

SŁODZIMY, OJ SŁODZIMY

Na pewno nie raz już wspominałam Wam o hiszpańskim nawyku zwracania się do wszystkich guapo, cariño, cielo, mi amor (piękna, kochanie itp.). W Polsce rzadko można usłyszeć sprzedawcę, który nazywa obcą osobę kochaniem lub pięknością, dlatego może być to dość zaskakujące dla osób, które przebywają w Hiszpanii po raz pierwszy. Nie martwcie się o to, że 50 letnia pani w warzywniaku próbuje Was poderwać, bo kochaniem będzie dla niej każdy kolejny klient. Mnie owe zwroty, nazywane przez wielu przesadnym słodzeniem, wcale nie przeszkadzają mimo, że sama tego nie robię, choć niektóre z moich znajomych tak właśnie się do siebie zwracają. Wynika to jednak z mojej natury, ponieważ swych polskich przyjaciółek również nie miałam w zwyczaju nazywać kotkiem i kochaniem mimo sympatii, jaką je darze. 

SOBREMESA

Sobremesa, czyli magiczne słowo, które nie ma swojego odpowiednika w języku polskim, a oznacza okres po spożyciu posiłku w restauracji, w czasie którego zgromadzone osoby rozmawiają, zamawiają ewentualnie jakieś piwo i zwyczajnie odpoczywają po obiedzie. Jest to tradycja często spotykana, gdy na kolację umawia się większa grupa osób, dlatego nie licz na to, że po skończonym posiłku zerwiesz się i spokojnie pójdziesz odpoczywać do domu, gdzie bez krępacji zdejmiesz uciskające wypchany brzuch spodnie. Przygotuj się za to na dodatkową godzinkę rozmów, żartów i śmiechów.

WULGARYZMY

Hiszpanie sporo przeklinają i jest to fakt niepodważalny. Idąc ulicą czy przebywając w barze wulgaryzmy słyszy się codziennie. Nikogo to nie szokuje, nikogo to nie odpycha, nikt nie robi z tego afery. Przeklinają już nawet najmłodsi (niestety), a żadna staruszka na przystanku nie oburzy się słysząc nastolatkę wymawiającą zakazane słowo. Oczywiście są pewne granice i lekarz nie powie do Ciebie „weź te zajebiste tabletki”, pani w piekarni nie rzuci „ten chleb jest wyjebany”, a sprzedawca nie wyżali się klientowi, że „zapierdala od samego rana”. Ale na spotkaniu towarzyskim wulgaryzmy będą zabarwiały niejedno zdanie, żart, czy opowieść.

OLIWA

Oliwa z oliwek w Hiszpanii leje się litrami. Być może przyczynia się do tego również fakt, że kraj ten jest największym na świecie producentem właśnie oliwy. Oliwa na chleb, oliwa do sałatki, oliwa do smażenia. Używana wszędzie i uwielbiana przez każdego. Jaki produkt jako pierwszy kupił mój Hiszpan, gdy wylądowaliśmy lata temu w moim studenckim (więc niezbyt bogato wyposażonym) mieszkaniu w Polsce? Tak, była to oczywiście oliwa, a przy okazji nie mógł się nadziwić, że miała tak wysoką cenę. Toż to skandal smażyć na zwykłym oleju.

Czy dodalibyście coś jeszcze do mojej listy? Można by wymienić jeszcze spuszczanie żaluzji i spanie w ciemnościach, oglądanie meczów piłki nożnej koniecznie w barze, czy pojawianie się na umówionym spotkaniu z 15 minutowym opóźnieniem i wiele innych. Nie chciałam się jednak powtarzać, bo o tych paru sprawach wspominałam przy okazji innych wpisów. A Wy, którzy w Hiszpanii jeszcze nie byliście, myślicie, że odnaleźlibyście się wśród hiszpańskich zwyczajów i nawyków?

poniedziałek, 6 marca 2017

Co czeka Cię w Barcelonie


Myślisz o przeprowadzce do Barcelony? Chciałabyś przenieść się tu na stałe, bądź przeżyć krótkookresową przygodę? Czy może po prostu wybierasz się tu na wakacje? W tym poście chciałabym przybliżyć, na co przygotować się i czego spodziewać się po pobycie, dłuższym, czy krótszym w Hiszpanii, w Barcelonie, czy to z rodziną, dziećmi, czy samotnie. 


1. SIESTA


Najważniejsza część dnia każdego Hiszpana. Przygotuj się na to, że wszystkie sklepy lokalne w Barcelonie zamykane są między 14 a 17 na czas tzw. siesty, ulice pustoszeją, a ludzie udają się do domów/restauracji na posiłek, czy siestę – drzemkę. Owej drzemki uczy się dzieci od małego. Wiedzą one, że czas siesty jest niezmienny i często odpoczywa wtedy cała rodzina.  W niedzielę również ciężko będzie znaleźć otwarty sklep, czy nawet supermarket. Banki i wszelkiego rodzaju urzędy w większości kończą pracę o godzinie 14, a w weekendy nie pracują wcale. Dodam tutaj, iż sklepy w miejscach typowo turystycznych (np. La Rambla w Barcelonie) często nie mają w zwyczaju zamykania lokalu na czas siesty. W bardzo ciepłych miastach Hiszpanii reguła ta uzasadniona jest również nieznośnymi upałami we wspomnianym czasie. Lata temu będąc w Sewilli pamiętam, że w godzinach największych upałów na ulicach ciężko było spotkać lokalnego Hiszpana, jedynie turystów z lejącym się po plecach potem, ale dzielnie fotografujących każdy budynek. 


2. POSIŁEK


Wybierając się do Hiszpanii warto zapamiętać, że posiłek tzw. Menú del Día (Menu dnia) składające się z 2 dań, deseru i napoju najczęściej można dostać do godziny 16. Po godzinie 16 Menú znika z karty dań i zamówić można jedynie pojedyncze posiłki. Tak, jak pisałam w poprzednim poście, nie martw się, ponieważ Twoje dziecko w większości restauracji zostanie przyjęte bardzo miło. P.S. W Hiszpanii do każdego posiłku podawana jest w koszyczku pokrojona bagietka.



3. HAŁAS


Myślę, że nawet osoby, które nigdy w Hiszpanii nie były, słyszały nieraz, że Hiszpanie są bardzo głośni. To prawda. Rozmawiając dużo gestykulują, podnoszą głos, śmieją się głośno. Czasami żartuję, że oni nie mówią, oni krzyczą. Osobom, które lubią spokój i ciszę, czy osobom z dziećmi nielubiącymi hałasu, nie polecam barów i pełnych restauracji, ponieważ cisza, to ostatnie, co można tam znaleźć. 


 4. TŁUMY


Mam na myśli tu oczywiście miejsca typowo turystyczne. Przykładem takiego miejsca w Barcelonie jest La Rambla – zawsze pełna ludzi, niezależnie od pory roku, latem jednak, jak łatwo się domyślić przelewa się tam najwięcej turystów. Nie radzę udawania się tam na spokojny spacer z wózkiem, którym ciężko manewrować pośród wielkich tłumów, ja przynajmniej nie mam do tego cierpliwości, zwłaszcza, kiedy grupka ludzi postanowi nagle zatrzymać się na środku wąskiego chodnika, aby urządzić sobie pogawędkę. Zwiedzając to miejsce zalecam trzymanie dziecka za rękę blisko przy sobie i przede wszystkim pilnowania torebek i plecaków.



5. BEZSTRESOWE ŻYCIE


Hiszpanie naprawdę nie lubią się niepotrzebnie stresować. Stres w końcu skraca życie. Są to ludzie spokojni (nie mylić z cichymi), niespieszący się, cieszący się życiem. I tak też wychowują swoje dzieci, taki sposób życia przekazują im w spadku. Może właśnie brak stresu sprawia, że są tacy radości (słońce przez ¾ roku na pewno też ma z tym coś wspólnego!). Nikogo nie dziwi, kiedy obcy ludzie zagadują do ciebie, pytają o twój dzień, wciąż się uśmiechają. Jedynym minusem takiego podejścia do życia może być fakt, iż załatwienie ważnych spraw zamiast odbyć się w ciągu 15 minut, przeciąga się do 2 godzin (czasami dni!). Jeśli liczysz, że załatwisz coś raz dwa, a dziecko w tym czasie posiedzi grzecznie w wózku, zostaw je z tatą/babcią/nianią, bo „raz dwa” nie jest pojęciem bliskim Hiszpanom.


6. HISZPANIE NIE MÓWIĄ PO ANGIELSKU


Niestety procent ludzi (w tym młodych) mówiących po angielsku jest bardzo niewielki. Jeśli planujesz przeprowadzkę na stałe, hiszpański będzie niezbędny. Kiedy spróbujesz odezwać się do kogoś po angielsku, albo przestraszy się i mrucząc pod nosem, odejdzie, albo zacznie odpowiadać Ci po hiszpańsku, zakładając, że to, że zadałaś pytanie po angielsku, nie musi wcale oznaczać, że odpowiedzi nie możesz otrzymać po hiszpańsku. Piszę to oczywiście z przymrużeniem oka, aczkolwiek prawdą jest, że bardzo mało osób tutaj potrafi komunikatywnie posługiwać się językiem angielskim.


7. DWA JĘZYKI


Wybierając się do Hiszpanii warto wiedzieć, że składa się ona z 17 wspólnot autonomicznych. Niektóre z nich posiadają własny język. W Katalonii będzie to oczywiście język kataloński, który obok hiszpańskiego jest językiem urzędowym. Wspominałam już, że większość dokumentów wydawana jest właśnie w języku katalońskim. Dzieci od małego uczą się w szkołach dwóch języków. W samej Barcelonie na ulicach słyszy się wciąż więcej hiszpańskiego. Jest to miasto bardzo turystyczne, mieszkają tu Hiszpanie z całej Hiszpanii, a co za tym idzie osoby, które katalońskim zwyczajnie się nie posługują. Jednak, gdy udasz się do mniejszych miejscowości, tam już częściej spotkać się można z katalońskim na ulicach, w barach, restauracjach. Do tego stopnia, że zdarza się, iż karta dań wydana jest jedynie w języku katalońskim. Ludzie są uprzejmi i gdy poprosisz o tłumaczenie, czy rozmowę w języku hiszpańskim, nie mają z tym żadnego problemu, jednakże mnie wciąż jeszcze przyprawia to o pewnego rodzaju stres.




Do listy zmian i spraw, na które warto nastawić się przyjeżdżając do Hiszpanii można zapewne dodać jeszcze wiele innych rzeczy. Wymieniłam te, które wydały mi się najbardziej „rzucającymi w oczy”. Czy Wy macie inne pomysły?

Na koniec powiem, że będąc w tym kraju radziłabym po prostu starać się przyjąć ich styl życia, choćby w pewnym stopniu, a oszczędzi to Wam zwykłego stresu. Wrzucić na luz – to ich hasło przewodnie.

poniedziałek, 14 listopada 2016

Sen o Hiszpanii...


                Mija piąty miesiąc odkąd przeniosłam się na stałe do Hiszpanii – kraju słońca, pysznych oliwek i degustacji wina. Bez wątpienia, faktycznego mieszkania w Barcelonie nie można porównać do pobytu w niej jedynie w celach turystycznych. Czym różni się ona od Polski? Przede wszystkim klimatem – to chyba pierwsze skojarzenie, które przychodzi nam do głowy na myśl o tym ciepłym kraju. Alexander przyszedł na świat w okresie największych upałów. Sierpień, bowiem jest tutaj najgorętszym miesiącem w roku. Nie było łatwo poradzić sobie z takim maluszkiem w te gorące dni. Chowanie się w cieniu, wietrzenie pomieszczeń zwracając uwagę na to, aby nie było przeciągu, wieszanie mokrych ręczników… Mieszkamy kilka minut spacerkiem od plaży, jednak z uwagi na bezpieczeństwo synka, w tym roku odpuściliśmy sobie plażowanie. Obecnie mamy listopad, a my wciąż jeszcze nie wyciągnęliśmy głęboko schowanych ciepłych kurtek i bawełnianych swetrów. Tak, klimat to bez wątpienia jedna z tych rzeczy, za którymi nie tęsknię. 

                Jedzenie. Brakuje mi momentami polskiego chleba, czy smaku krakowskiej kiełbasy. Goście z Polski zawsze mile widziani są z zapasem pierogów, czy smakowitych kabanosów. Czas posiłku to niewątpliwie ważna część dnia dla każdego Hiszpana. Co tu się dziwić, kuchnia śródziemnomorska jest jedną z lepszych na świecie. Rozkoszują się więc oni dwudaniowym daniem smakując powoli, nie zapominając przy tym oczywiście o obowiązkowym deserze. Kolacja, jako najmniej ważny posiłek powinna być skromna i spożywana możliwie wcześnie. Hiszpanie nie uznają jednak tej zasady. Kolacja nie wcześniej niż o godzinie 22, równie syta jak obiad, w towarzystwie przynajmniej jednej butelki dobrego wina. Osobiście pozostałam przy naszych zwyczajach – skromna kanapka i herbata zamiast wina. 

                Mentalność. Typowa, gorąca latynoska krew. Hiszpanie są głośni, żartobliwi, rozrywkowi, uprzejmi i zawsze uśmiechnięci. Oczywiście od każdej reguły znajdą się i wyjątki. Ludzie w restauracjach, w sklepach, na ulicy bardzo często do nas zagadują, żartują, uśmiechają się. Rzadko używana jest tu forma pan/pani, większość osób zwraca się do siebie na ty. Będąc jeszcze w ciąży, ludzie zaczepiali mnie, pytali o płeć dziecka, o datę porodu, gratulowali. Teraz, gdy Alex jest już z nami, robią to samo. Zaglądają do wózka, zagadują, prawią komplementy. Jak łatwo się domyślić przeważają w tym starsze panie. Mnie to nie przeszkadza, zawsze uśmiechnę się i podziękuję grzecznie, jednak komuś, kto nie jest zwolennikiem rozmów oraz zaczepek nieznajomych, mogłoby to po jakimś czasie wydać się irytujące. Zachowane są oczywiście zawsze pewne granice. Nikt nie pcha się do wózka, nie próbuje wyciągać Alexa, czy głaskać go po buźce. 

                To błogie podejście do życia może być jednak czasami i uciążliwe zwłaszcza, jeśli chodzi o załatwianie spraw urzędowych. Moje dotychczasowe doświadczenia nie były bynajmniej najlepsze. Minusem jest to, że wszystko przeciąga się w czasie, a większość instytucji zamykanych jest o godzinie 14, stąd też konieczność jednodniowego urlopu by załatwić jakąś sprawę. Wszystkie sklepy mają 3 godzinną przerwę, między 14 a 17, czas tzw. siesty, co może być pewnym uniedogodnieniem.

                Jeśli chodzi o wychowanie dziecka, nie różni się ono od sposobu, w jaki wychowuje się dzieci u nas w Polsce. Ja nie zauważyłam przynajmniej większych różnic. Karmienie piersią, szczepienia, wszystko się zgadza. Sprawy związane z macierzyństwem, lecz nie z indywidualnym wychowaniem są trochę inne. I tak, np. położna nie przychodzi tutaj do domu, od urodzenia rodzice sami udają się z dzieckiem do pediatry. Urlop macierzyński wynosi zaledwie 16 tygodni, stąd wiele dzieci odsyłanych jest do żłobków. Obowiązkowa szkoła zaczyna się od 3. roku życia. Nazywana jest ona szkołą, jednak bardziej przypomina ona po prostu nasze przedszkole, gdzie dzieci bawią się, uczą się liczyć i kolorować obrazki. 

                Barcelona jest bez wątpienia przepięknym miastem i odkąd pamiętam jednym z moich większych marzeń było zamieszkanie w niej. Marzenie się spełniło. Założyłam rodzinę i wychowuję mojego synka w kraju, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia już wiele lat temu.