Pokazywanie postów oznaczonych etykietą co myślą o nas hiszpanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą co myślą o nas hiszpanie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 sierpnia 2017

Być blondynką wśród Hiszpanów




Znaczna większość Hiszpanów posiada zarówno ciemne włosy, jak i ciemne oczy. Naprawdę rzadko można spotkać tu naturalną blondynkę, czy osobę o niebieskich oczach. Właśnie dlatego kobiety o jasnej karnacji, jasnych włosach i oczach przyciągają uwagę. Mężczyźni również, ale wiadomo, że kobiety nie mają w zwyczaju podrywać i zaczepiać przechodzących obok facetów, tak jak robią to właśnie oni, gdy widzą atrakcyjną dziewczynę. Prawdą jest, że w Barcelonie przewija się multum turystów z całego świata, dlatego blond włosy nikogo już nie szokują, ale wciąż jednak przyciągają spojrzenia płci męskiej. A w mniejszych i mniej turystycznych miejscowościach jest to jeszcze bardziej widoczne. Jesteście ciekawi, jak czuje się blondynka wśród czarnowłosych Hiszpanów? Przeczytajcie kilka zabawnych i żartobliwych spostrzeżeń, jak zwykle celowo przekoloryzowanych i dajcie znać, czy tak właśnie jest w Waszym przypadku.

GUAPA

Kobieta o blond włosach i niebieskich oczach zawsze będzie piękna. Nie przejdzie ona ulicą bez usłyszenia choć jednego komplementu guapa (piękna) rzuconego w jej stronę. Wchodząc do baru napotyka spojrzenia wszystkich znajdujących się w środku mężczyzn, a barman już z daleka uśmiecha się i oferuje kieliszek wina „na koszt firmy”. Mimo lekkiego skrępowania blondynka w Hiszpanii może sporo podnieść sobie samoocenę. A ta, która sama uważa się za piękność, będzie bez wątpienia wniebowzięta. Jeśli lubi być w centrum uwagi, Hiszpania to idealne miejsce dla niej i jej blond włosów. 

NIEBIESKOOKA PIĘKNOŚĆ

„Ale masz piękne oczy!” może usłyszeć niemalże każda posiadaczka oczu o kolorze niebieskim. Nieważne czy będą duże, małe, wąskie, szerokie, wyłupiaste, skośne. Ważne, że są niebieskie, bo niebieskie oznacza piękne. Mam to szczęście posiadania niebieskich oczu, które przy okazji są duże i taki komplement usłyszałam już niezliczoną ilość razy. A teraz niemalże codziennie słyszy go mój niebieskooki synek. 

ZAZDROŚĆ

Kobiety zazdroszczą naturalnym blondynkom, bo przyciągają uwagę Hiszpanów. Mężczyźni zazdroszczą wysokim niebieskookim blondynom, bo „odbierają” im Hiszpanki. Jeśli posiadasz długie blond włosy, spodziewaj się zazdrosnych spojrzeń innych kobiet, fascynacji, dotykania, pytań. Tak, czasami możesz czuć się jak najdroższy eksponat w sklepie lub największa atrakcja w zoo. Ktoś to może lubić, innemu będzie przeszkadzać. Jeśli należysz do drugiej grupy, wychodząc z domu zakładaj na głowę czapkę i biegnij przed siebie ze spuszczoną głową. 


BLOND MARZENIE

Który Hiszpan nie chciałby pochwalić się niebieskooką blondynką? Oczy niebieskie wprawdzie mam, ale włosy koloru jasnobrązowego. To już jednak wystarczy, żeby Alberto mógł żartować, że mieć kobietę blondynkę to dopiero szał. Działa to też jednak w drugą stronę. Gorzej, gdy Twój partner jest wyjątkowo zazdrosny. Każde wyjście poza dom może znosić dość ciężko, wciągając głęboko powietrze przy spojrzeniu kolejnego mijającego Was mężczyzny. Marzenie niejednego Hiszpana to kobieta o złocistych włosach, pragnieniem Hiszpanki będzie natomiast takich włosów posiadanie. Niestety zmiana koloru włosów z czarnych na blond nie jest łatwa i często efekt końcowy nie do końca je zadowala.

ROSJA

Z czym kojarzyć się będą niebieskie oczy, blond włosy, słowiańska uroda? Niestety nie z Polską. Wymienione cechy wyglądu przypisywane są najczęściej mieszkankom Rosji. Jeszcze nigdy (a przynajmniej teraz sobie nie przypominam) nikt nie rzucił hasła „Polska” na pytanie „Jak myślisz, skąd pochodzę?”. W 99% przypadków odpowiedzią jest oczywiście Rosja, czyli kraj, który chyba najbardziej kojarzy się południowcom z jasną aparycją. Zresztą dla nich Rosja, Polska, Czechy, Ukraina to niemalże jedno i to samo, przywykłam. 

POWODZENIE U PŁCI PRZECIWNEJ

Blond włosy i niebieskie oczy mają podobno gwarantować Ci powodzenie u płci przeciwnej (lub tej samej, różnie bywa). Alberto zawsze powtarza, że będąc kobietą w Hiszpanii nietrudno o uwagę, a będąc kobietą o niebieskich oczach i blond włosach jeszcze łatwiej. Jeśli jesteś odważna i lubisz być w centrum uwagi, ta wiadomość na pewno Cię ucieszyła. Gorzej, gdy nie masz ochoty na żadne zaloty, a kolejka do Twojego serca rośnie z minuty na minutę. Jakie brzmi zdanie, które najczęściej słyszę od hiszpańskich znajomych na temat mojego syna? „Niebieskie oczy, jasne włosy – nie będzie mógł odpędzić się od kobiet”. Ja wolę jednak na razie o tym nie myśleć.

Jesteś blondynką? Mieszkasz w Hiszpanii? A może byłaś tu jedynie na wakacjach? Czy czułaś się tak, jak opisałam wyżej? Czy choć jeden z podpunktów pasuje do Twojej osoby? Udostępnij, aby inni poznali Twoją sławę w Hiszpanii. Tekst ma oczywiście na celu rozbawienie, jest umyślnie przerysowany i uogólniony. Wiem, że nie wszyscy Hiszpanie marzą o blond kochance, nie każda Hiszpanka farbuje się na Marilyn Monroe i nie każdy mijający Cię mężczyzna nazwie Cię piękną. Ale założę się, że choć raz w swoim życiu przebywając w Hiszpanii poczułaś na sobie wyjątkowe spojrzenie mężczyzny, nazwano Cię „guapa” lub pochwalono Twe piękne, niebieskie oczy.

wtorek, 23 maja 2017

Polska oczami Hiszpana




O życiu w Barcelonie możecie czytać na blogu przy okazji każdego nowego postu. Dzielę się z Wami moimi doświadczeniami, przemyśleniami, faktami, ciekawostkami, czy drobnymi radami. Dzisiaj chciałabym odwrócić trochę role i opowiedzieć Wam o tym, jak mój partner Alberto postrzega Polskę i jak czuje się w moim rodzimym kraju. Tekst pisany z dawką humoru, nie bierzcie wszystkiego dosłownie. Napisany oczywiście na podstawie tego, co sam bohater mi przekazał. 

PIERWSZE WRAŻENIA

Pierwsza myśl, jaka przyszła mu do głowy, gdy wyszliśmy z lotniska i znaleźliśmy się na polskich drogach dotyczyła jasnej karnacji Polaków. Dla nas wydaje się to normalne, ale Alberto śmieje się, że naprawdę czuje się dziwnie będąc jedną z niewielu osób w autobusie, która ma ciemne oczy, włosy i mocno zapuszczoną brodę. W Warszawie widok obcokrajowca nikogo oczywiście nie zaskakiwał, ale już w mojej rodzinnej miejscowości wpatrywano się w niego momentami, jak w wyjątkowo udany produkt na wystawie sklepowej. Rzadko widuje się tam bowiem kogoś, kto posługiwałby się innym językiem niż polski. Pierwszy raz wylądował w Polsce w październiku i przyznał, że spodziewał się zimna jak z Syberii, więc pozytywnie zaskoczyło go to, że nie musiał chodzić opatulony jak Eskimos. Mimo to, gdy któregoś dnia za oknem zaczął padać śnieg, Alberto chwycił telefon, wyskoczył na zewnątrz i zaczął filmować to jakże rzadkie dla niego zjawisko. Po jego reakcji spodziewałam się tam co najmniej statku Ufo albo gadającego psa, dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że filmuje padający śnieg, który to filmik w pośpiechu wysłał wszystkim swoim znajomym. Mnie to bawi, ale staje się zrozumiałe, gdy pomyślę, że śnieg widział zaledwie kilka razy w życiu. Zbaczając z tematu pogody, Alberto zdradził też, że początkowo myślał, że mamy więcej wspólnego z Rosją, że prawie wszyscy potrafią mówić po rosyjsku, a na ulicach spotka akcenty komunizmu. Historię zna dobrze, więc chyba za bardzo się nią zasugerował. 


RÓŻNICE 

Gdy spytałam go o najbardziej dostrzegalne różnice między Polską a Hiszpanią, w odpowiedzi usłyszałam: gastronomia. Pewnie nikogo to nie zaskakuje. Kuchnia polska różni się od śródziemnomorskiej. Alberto zaznaczył, że pierwszym przykładem jest spożywanie dużej ilości ziemniaków. My obiad jemy z kopcem kartofli, on zagryza bagietką. Tej właśnie bagietki do posiłków brakuje mu najbardziej. Ja nie potrafiłabym jeść wszystkiego z chlebem, a dla niego to warunek obowiązkowy. Inną z różnić jest według Alberto charakter ludzi. Polacy są poważni i jak sam żartobliwie mówi, brakuje im radości i rozluźnienia. Jakby chciał nam powiedzieć – dajcie na luz, przestańcie się tak wszystkim przejmować, więcej spontaniczności. Słusznie zauważa, że powodem takiego zachowania może być pogoda. Słońce, które zalewa Barcelonę swymi promieniami połowę dni w roku, nie pozwala na smutki i przygnębienie. Z drugiej jednak strony uważa, że Polacy są dobrze wychowani, wyedukowani, zrespektowani i zawsze potrafią się odpowiednio zachować. Ja śmieję się, że myśli tak dlatego, że nie rozumie naszego języka, a poważny i zamknięty nie zawsze znaczy dobrze wychowany. Odnosząc się do wspomnianego braku luzu, Alberto przyznaje, że jak trzeba, to potrafimy bawić się na całego i jak chyba każdy obcokrajowiec zauważył, że inaczej niż w Hiszpanii, w Polsce pije się mnóstwo wódki. Śmieje się, że w Hiszpanii spotkasz może cztery marki wódki, podczas gdy w Polsce brakuje półek sklepowych do układania różnych odmian, smaków i wielkości. Nauczył się też przy mnie pić piwo z sokiem, które wydawało mu się początkowo dziwną abstrakcją żartując, że dolewamy do piwa syrop, który on pije na przeziębienie. W Barcelonie jedyne piwo smakowe, jakie się pije, to clara – zwykłe piwo z dodatkiem fanty cytrynowej. A, i również picie przez rurkę. Jego znajome piją piwo bezpośrednio ze szklanki. Jak już mówimy o alkoholu i zabawie, to wspomnę też o ubolewaniu Alberto ze względu na fakt, że w Polsce nie słucha się powszechnie reggaetonu i rzadko kiedy usłyszymy ten rodzaj muzyki w polskich dyskotekach, który króluje natomiast tutaj, w Hiszpanii. Kolejną mocno dostrzegalną różnicą jest sposób witania się. W Hiszpanii słynne dwa całusy, którymi obdarowujesz nawet zupełnie obcych Ci ludzi, u nas zwykłe podanie ręki, ewentualnie szybki buziak, objęcie się z bliskimi osobami. Ostatnią z różnic jest według Alberto komunikacja miejska, którą uważa za dużo lepszą z naciskiem na punktualną w Polsce. To chyba dlatego, że pociągiem w Polsce jechał może sześć razy i nigdy w trakcie prawdziwej, mroźnej zimy. Przecież do dziś pamiętam wielogodzinne opóźnienia pociągów z powodu pogody, ogromne korki i blokadę uliczną spowodowaną opadami śniegów w Warszawie, a co za tym idzie, przynajmniej kilkunastominutowe oczekiwanie na przyjazd Twojego autobusu z odmarzniętymi palcami od stóp.

ZASKAKUJĄCE FAKTY

Alberto mówi, że zaskakuje go ogromny wpływ kościoła katolickiego na kraj. Uważa, że Polska jest państwem religijnym, dużo bardziej niż Hiszpania (dodam tutaj, że dotychczas akurat ja myślałam wręcz odwrotnie, ale Alberto uświadomił mi, że wielkie procesje wielkanocne nie mają nic wspólnego z wpływem religii na kraj i politykę). Przy okazji ostatniej wizyty, kiedy chrzciliśmy Alexa, Alberto był naprawdę mocno zaskoczony liczbą młodych osób uczestniczących w mszy. Ja tam wcale nie uważałam, że było ich wielu, tym bardziej, że był to mały kościół, ale Alberto głośno zaznaczał, że w Barcelonie nie spotkasz nawet połowy z nich. Innym zaskoczeniem był dla niego nasz polski patriotyzm. Jak mówi, widać, że jesteśmy dumni z naszego kraju i historii, którą przyszło nam przeżyć. Nie mowa tu oczywiście o typowych kibolach aka Polska dla Polaków, którzy z ważnych dat historii, oprócz daty utworzenia ulubionego klubu piłkarskiego wiedzą niewiele. Oczywiście pozytywną niespodzianką okazały się ceny, śmiesznie niskie dla Alberto ceny. Jasne, dla kogoś kto zarabia w euro, ceny faktycznie są niskie i pamiętam, jak Alberto wychodząc z supermarketu zrobił zdjęcie paragonu i wysłał znajomym z dopiskiem – To wszystko za jedyne 20 euro. Oczywiście zdaje on sobie sprawę, że żyjąc za złotówki tak tanio już nie jest. Choć zaznaczę tu, że nie wszystko wydawało mu się dużo tańsze niż w Hiszpanii, nawet przeliczając cenę jeden do jednego. Wino to jeden, z tych produktów, którego cena w Polsce jest kilka razy wyższa. Pewnie chodzi tu o dostępność, jednak nigdy nie zapomnę, gdy w karcie win w Polsce znaleźliśmy butelkę hiszpańskiego wina za 370zł, które tutaj kosztuje dokładnie 12 euro. 

 
CZEGO CI BRAKUJE?

Jak sam Alberto zauważa, do szczęścia nie potrzeba mu wiele. Gdy zapytałam, czego brakuje mu w Polsce odpowiedź była szybka i prosta: słońce, wino, jamón serrano. Hiszpanie lubią dobrze zjeść i delektować się posiłkiem. Wydaje mi się, że w Polsce nie przyjęto do końca nawyku spożywania wina do kolacji, czy obiadu, które znowu w Hiszpanii leje się litrami. A, że przy tym obiedzie Hiszpanie lubią sobie dużo pogadać, Alberto brakowałoby w Polsce oczywiście języka. Szansa, że ktoś biegle mówi po hiszpańsku jest bowiem niska.

POLSKA RODZINA

Dla Alberto nie ma większego znaczenia to, że jego rodzina ze strony partnerki jest polska, a nie hiszpańska. Jedynym ogromnym minusem jest oczywiście możliwość porozumiewania się. Moja mama potrafi dogadać się po hiszpańsku, więc jest to duży plus, jednak jest to jedyna osoba spośród wielkiej rodziny, z którą Alberto może spokojnie porozmawiać w swym rodzimym języku. Jest również angielski, jednak bariera językowa ucina czasem język i jak wiadomo, po angielsku to nie to samo, co po swojemu, a przy okazji osoby starsze, babcie czy ciocie po angielsku nie mówią. Zresztą Alberto nie zawsze chce przymuszać innych, aby specjalnie dla niego mówili po angielsku, kiedy wie, że ich językiem jest polski, ponieważ wychodzi z założenia, że to on znajduje się w Polsce, więc powinien dostosować się do nas, Polaków, choć w praktyce jest to dużo trudniejsze, niż w teorii. Ktoś powie – niech się nauczy polskiego – jeszcze chyba zanim dobrze zastanowi się, jak trudny do opanowania jest to język. Słówka, zwroty, owszem, ale język polski, to nie język, którego można nauczyć się w rok. Sam Alberto złapał się za głowę i nie mógł uwierzyć, kiedy powiedziałam mu, jak wiele mamy form odmiany liczebnika dwa. Śmieje się, że ten, kto wymyślił polski, musiał być bardzo sfrustrowanym człowiekiem. Ja jestem w stanie zrozumieć, że nie jest to dla niego komfortowa sytuacja i wiem, jak bardzo chciałby móc normalnie porozmawiać ze wszystkimi, dlatego staram się tłumaczyć i pomagać mu uczestniczyć w życiu rodzinnym. Owe życie rodzinne, jak mówi Alberto różni się w paru aspektach od tego, które znał dotychczas. I tak choćby zwracanie się do teściów mamo/tato jest dla niego totalną abstrakcją, czymś, co w Hiszpanii nie ma powszechnie miejsca. Zauważył też, jak dużą wagę przykłada się do świąt opierając swoje zdanie na doświadczeniu z zeszłorocznych Świąt Bożego Narodzenia, które spędziliśmy w wielkim gronie mojej rodziny. Dzielenie się opłatkiem, składanie życzeń, modlitwa. Alberto tego nie znał. Gdy mój brat dzieląc się opłatkiem składał mu życzenia, ten odpowiedział po prostu dziękuję, ponieważ nie wiedział, że powinien dodać coś od siebie. Abstrahując od tych różnic i trudności wiem, że Alberto czuje się dobrze w swojej polskiej rodzinie i powiem prosto – zwyczajnie lubi wizyty w Polsce. 


KILKA SPOSTRZEŻEŃ

Alberto przepada za Polską. Uważa, że to ładny kraj, ładniejszy niż wielu ludzi z założenia twierdzi. Sam określa Polskę, jaką wielką Galicję, w której mieszkał kilka lat spory czas temu. Zawsze przy odwiedzinach mówi, że Polska przypomina mu i krajobrazem, i pogodą, i charakterem właśnie Galicję. Urlop w Polsce kojarzy mu się głównie z pysznym jedzeniem mojej mamy, odwiedzaniem pobliskich jezior, wizytami polskiej rodziny, do której może się tylko uśmiechać marząc, aby za dotknięciem magicznej różdżki wszyscy mówili w jednym języku oraz oszalałą na punkcie wnuczka babcią. Język polski to dla niego same szumienie – sz, cz, ś… i nie wiadomo czemu, bardzo bawią go końcówki –inki – witaminki, malinki oraz –owa – plastikowa, kolorowa. Czasami, gdy jakieś słowo po polsku brzmi podobnie, do któregoś hiszpańskiego, ale ma całkiem inne znaczenie, również się śmieje. Przykładem są tu do spania – España, dalej – dale, vale. Nie docenia swoich możliwości i twierdzi, że mimo chęci, polski jest bardzo trudnym językiem do opanowania. Ja jednak wierzę, że któregoś dnia usiądziemy we trójkę przy stole i porozmawiamy sobie spokojnie po polsku. 

Jeśli macie ochotę, to podzielcie się historiami z Waszych międzynarodowych związków. Jestem ciekawa i chętnie poczytam.

wtorek, 11 kwietnia 2017

Co mówią o nas Hiszpanie?




Pewnie nie raz zastanawiałeś się, jaką opinię na temat Polaków mają obcokrajowcy. Istnieje mnóstwo stereotypów na temat chyba każdej nacji, niektóre trafne, inne mniej prawdziwe. Czasami okazuje się, że nasze oczekiwania względem mieszkańców innych krajów po poznaniu ich bliżej, są tak odmienne od tego, jacy są oni naprawdę. W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić Wam sposób, w jaki postrzegają nas Hiszpanie oraz przybliżyć to, co wiedzą na temat Polski.

JACY SĄ POLACY?

Najpierw przejdę do Hiszpanów, którzy w Polsce nigdy nie byli, a ich opinia oparta jest jedynie na własnej intuicji. Zacznę od tego, że wszyscy zgodnie wyrazili chęć odwiedzenia Polski w przyszłości. Polak kojarzy im się z osobą dość mało otwartą, poważną, surową i sztywną. Choć zdarzyli się i tacy, którzy określali nas jako przede wszystkim wykształconych, pracowitych i spokojnych. Cechy, które wymieniłam jako pierwsze, jakoś nie zaskakują mnie wypowiadane z ust Hiszpana. Nie raz już spotkałam się z stereotypową opinią na temat Polaka pesymisty.
Osoby, które miały do czynienia z Polakami, odwiedziły Polskę, ich znajomi to Polacy, czy po prostu z nimi pracują, przejawiają już bardzo inną postawę. Nazywają nas dobrymi i miłymi osobami skorymi do pomocy. Tutaj również zwrócono uwagę na wysokie wykształcenie, dobre wychowanie oraz pracowitość Polaków. Generalnie w oczach Hiszpanów uchodzimy za spokojnych, aczkolwiek fajnych i rozrywkowych ludzi, choć niestety zimnych i poważnych, którzy mało się uśmiechają. Jedna z osób stwierdziła, że wszyscy Polacy, których poznała byli pesymistycznie nastawieni do życia. Mówią o nas, że szanujemy tradycje i jesteśmy dumni z naszej historii, czego nie ukrywamy. Na pocieszenie dodam, że spora ilość Hiszpanów płci męskiej zgodnie stwierdziła, że Polki są pięknymi kobietami. Ich blond włosy i niebieskie oczy przyciągają ogromną uwagę. Rozbawiła mnie jedna z odpowiedzi, w której pewien Hiszpan zauważył, że niektórzy mężczyźni z Polski wyglądają na niegrzecznych, z którymi lepiej nie zadzierać. Kończąc powiem, że ogólna opinia Hiszpanów na temat Polaków jest wciąż jednak bardziej pozytywna, niż negatywna i według nich jesteśmy po prostu dobrymi ludźmi.

Z CZYM KOJARZY SIĘ IM POLSKA?

Chyba nikogo nie zaskoczy, kiedy powiem, że najczęstszym słowem, które przychodziło im do głowy słysząc – Polska, była II Wojna Światowa. Ogólnie Polska kojarzy im się z Hitlerem, Stalinem, obozami koncentracyjnymi i nazistami. Może wydać się to odrobinę przygnębiające, choć z drugiej strony napawające dumą. Polska zostawiła duży ślad na kartach historii i miło jest słyszeć, że inne kraje również znają nasze dzieje. Polska to dla nich również oczywiście Jan Paweł II, Lech Wałęsa i Solidarność. Z mniej historycznych spraw każdy myśląc o Polsce mówi jedno – zimno. Nie jest to Grenlandia, ale Hiszpanie wiedzą, że w lutym w Polsce można porządnie zmarznąć. Parę osób na pytanie o pierwsze skojarzenie odpowiedziało ziemniaki. Pewnie ze względu na dużą ilość gotowanych kartofli, które spożywa się w Polsce do prawie każdego obiadu. 

CO PODOBA IM SIĘ W POLSCE?

Zapytałam Hiszpanów, którzy odwiedzili Polskę, czy też mieszkają tam na stałe, co najbardziej lubią w naszym kraju.  Wielu z nich ku mojemu zaskoczeniu odpowiedziało, iż uwielbia tak bardzo różne od siebie cztery pory roku. Złocista, polska jesień pełna kolorowych liści, biała zima, zielona wiosna i ciepłe, ale nie nazbyt gorące lato. Jako zaletę podano również komunikację miejską – szybką i dobrze zorganizowaną (dobrze zorganizowana owszem, ale czy szybka? :D). Dodatkowo zwrócono również uwagę na rynek pracy, który oferuje znacznie więcej zatrudnienia niż ten hiszpański oraz wysoki poziom języka angielskiego przede wszystkim wśród młodych ludzi.  Oczywiście podoba im się to, że Polska jest niedroga, choć twierdzić tak mogą jedynie ci, którzy zarabiają w euro, a wydają w złotówkach. I na sam koniec coś, co chyba nikogo nie zaskoczy – Hiszpanom podobają się Polki. Tak bardzo różne od ciemnookich i opalonych Hiszpanek. Niebieskooką blondynkę będą traktować niemalże jak boginię. 

CZEGO NIE LUBIĄ W POLSCE?

Nie mogło obyć się również bez tej części, w której mogą sobie trochę ponarzekać. Zimno, zimno, zimno. Nie przepadają za 15 stopniowym mrozem, czy jesienną pluchą i błotem. Uważają też, że język polski nie należy do najpiękniejszych, a już na pewno nie łatwych. Za wadę podają również zbyt duży wpływ kościoła na sprawy państwa oraz ogólny „ultrakatolicyzm”. Są też tacy, którym przeszkadza spora ilość alkoholu spożywana przez Polaków oraz ich zachowanie zaraz po wypiciu, które określono jako agresywne. Ktoś narzekał, że jeździmy, jak wariaci, choć ja skłaniałabym się raczej ku takiej opinii odnoście hiszpańskich kierowców, którzy nie mają w zwyczaju używać np. kierunkowskazów.

MIEJSCA W POLSCE

Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, gdy okazało się, że Hiszpanie, którzy Polski nigdy nie odwiedzili, byli w stanie wymienić sporo polskich miast – Warszawa, Kraków, Poznań, Gdańsk, Gdynia, Zakopane. Dodatkowo prawie każdy wspominał Auschwitz, a kilkoro widziało Kopalnie Soli. Żeby tylko tak nie słodzić dodam, że są i tacy, którzy nie wiedzą, że w Polsce mamy np. morze ;)

JEDZENIE

Osoby, które próbowały kuchni polskiej wyrażały o niej pozytywne opinie. Pierogi, bigos, kotlet schabowy, żurek, gulasz. Twierdzono, że w Polsce je się naprawdę dużo mięsa i niestety do posiłków nie podaje się tak, jak w Hiszpanii chleba. Ci, którzy nie mieli okazji zasmakować polskich przysmaków, nie mieli właściwie pojęcia, czym charakteryzuje się polska gastronomia.

Informacje zamieszczone w tym poście zdobyłam dzięki przeprowadzonym na własną rękę badaniom. Uogólniłam odpowiedzi i złożyłam je w spójną całość tak, aby nakreślić Wam wizję Polski i Polaków jaką mają Hiszpanie. Czy odpowiedzi Was zaskoczyły? Ja przyznaję, że spodziewałam się mniej więcej takich opinii, a na pewno nie zdziwił mnie fakt, że kojarzy się nas z Hitlerem i II Wojną Światową. O tym, że Polki są uważane za piękne również słyszałam i niestety spodziewałam się słów zimny i poważny w opisie typowego Polaka. Tak bowiem mówią o nas stereotypy. Na szczęście tak wielu Hiszpanów po bliższym poznaniu zdaje sobie sprawę, że jesteśmy otwartym narodem i również potrafimy się bawić, śmiać i żartować.
A Wy jakie opinie na temat Polaków i Polski słyszeliście dotychczas?