czwartek, 20 kwietnia 2017

Wskazówki dla odwiedzających Hiszpanię






Powoli rozpoczyna się sezon wakacyjny, coraz więcej ludzi planuje urlopy i szuka miejsc na wypoczynek. Małymi krokami zbliża się lato, choć dni w Barcelonie stają się już coraz cieplejsze, a co za tym idzie, miasto przyciąga coraz większą liczbę turystów. Kiedyś pisałam już o tym, co czeka Cię w Barcelonie (wpis możesz zobaczyć tutaj). Tym razem pomyślałam, że przygotuję mały poradnik dla osób wybierających się do Barcelony (i właściwie całej Hiszpanii), w którym chciałabym ostrzec Was, na co uważać podczas pobytu w tym kraju oraz udzielić kilku cennych wskazówek. Wpis może przydać się też osobom, które planują dłuższy pobyt, czy też wybierają się do Hiszpanii na wymianę studencką – Erasmusa. 

KRADZIEŻE


Punkt pierwszy, bo chyba najważniejszy. Niestety Barcelona roi się od wszelkiego rodzaju złodziei. I to nie byle jakich, a prawdziwych, wyszkolonych kieszonkowców i kanciarzy, którzy robią to od lat. Turyści, którzy często podziwiając uroki miasta bywają rozproszeni, są łatwym łupem. La Rambla – wiecznie zatłoczona, to królestwo kieszonkowców. Radziłabym zostawić w hotelu dokumenty, a nosić ze sobą jedynie kopie, trzymać telefon najlepiej w kieszeni oraz przede wszystkim nie chować w plecaku dużych sum pieniędzy. Uważajcie też na oszustów, którzy proponują rozrywkę w postaci gry, zagadki i w momencie, kiedy jeden z nich zajmuje Twoją uwagę, drugi właśnie Cię okrada. Mają mnóstwo sposobów i doskonale wiedzą, że widząc np. zagubionego turystę, który wyciąga mapę i pyta Cię o drogę, nie przyjdzie Ci do głowy pomyśleć, że to sprytny złodziej próbujący odciągnąć Twoją uwagę. Młodych ludzi chciałabym ostrzec przed kieszonkowcami w dyskotekach, którzy często udają się tam tylko po to, aby kraść. Nigdy nie zostawiaj torebki, kurtki, czy plecaka bez opieki i trzymaj swoje rzeczy blisko siebie. Znam naprawdę sporo historii okradzionych w Barcelonie osób. Uważać też trzeba na plażach, zwłaszcza wieczorami, kiedy nie ma wielu ludzi, a Ty i Twoi znajomi postanowicie wziąć wieczorną kąpiel. Wystarczy chwila, a zaczajony obserwujący Was od dłuższego czasu złodziej, podbiega i chwyta pozostawione przez Was na kocu rzeczy. Nie tak dawno do pewnej znajomej w środku dnia podbiegł mężczyzna ze scyzorykiem grożąc i żądając telefonu. Ja sama padłam ofiarą jednego z kieszonkowców, który w chwili nieuwagi wyciągnął mi z torebki telefon, dokumenty i portfel. Według statystyk owymi złodziejami najczęściej bywają ciemnoskórzy emigranci, dlatego należy na nich uważać. Wakacje wakacjami, ale trzeba mieć niestety oczy wokoło głowy i lepiej unikać ciemnych, pustych uliczek zwłaszcza w dzielnicach niecieszących się dobrą sławą.

CENY


Może Was to zaskoczyć, ale ta sama usługa, czy produkt może różnić się ceną w zależności od tego, czy jesteś tubylcem, czy turystą. Jak łatwo się domyślić, turysta zapłaci więcej. Jak to mówi czasami mój Alberto – te hacen „la guiri” (biorą Cię „na turystkę”). Dlatego czasami, gdy spacerujemy, a ja latam z aparatem robiąc zdjęcia, wchodząc np. do restauracji mówi mi zawsze, żebym schowała sprzęt, bo pomyślą, że nie jesteśmy stąd i spróbują nas naciągnąć. I tak niestety bywa. Turyści niezorientowani w cenach skorzy są zapłacić proponowaną im sumę bez zastanowienia. Nawet w zwykłym sklepiku, gdzie Hiszpan za dwie butelki wody zapłaci o euro mniej, niż typowy turysta. Warto zorientować się wcześniej, przynajmniej mniej więcej w cenach tak, aby wiedzieć, kiedy jest ona celowo zawyżana. Bo może okazać się, że ulicę dalej zapłacimy za ten sam produkt połowę ceny. Czytałam gdzieś, że pewna dziewczyna wyjeżdżając na wakacje właśnie do Hiszpanii, przygotowała sobie listę z cenami niektórych dań i tapas, którą posługiwała się później wybierając restaurację i takim sposobem wiedziała, że 9 euro za patatas bravas, to cena sporo zawyżona. 
 
JAZDA SAMOCHODEM


Hiszpanie niestety nie słyną z kulturalnej jazdy samochodem, a czytałam gdzieś nawet, że w Barcelonie w ciągu minuty mają miejsce 3 kolizje drogowe. Jeżdżą szybko, nie używają kierunkowskazów, czy próbują zaparkować tam, gdzie ewidentnie widać, że się nie zmieszczą. Jeśli podczas swojego pobytu poruszać się będziesz autem, uważaj i bacznie obserwuj, ponieważ czasami niestety musisz myśleć nie tylko za siebie, ale i również za innych. Kolejny znaczący tu punkt to fakt, iż co drugi Hiszpan porusza się skuterem. Są mniejsze i dla wielu wygodniejsze. Nie stoisz w korku, a przepychasz się między samochodami i takim sposobem po chwili jesteś już przy samych światłach. Właśnie na to przepychanie trzeba też uważać, bo czasami kierowcy zapominają, że skuter jest jednak nieco większy niż rower i nie wszędzie się zmieści. Na skuterach jeżdżą wszyscy. Nawet kobiety w szpilkach z torebką zawieszoną na ramieniu. Przy okazji dodam, że miejsca parkingowe w Barcelonie są w większości płatne. Z małym dzieckiem pewnie wygodniej samochodem, ale czasami szybciej i taniej niestety metrem. 

HANDLUJĄCY OSZUŚCI


W najbardziej turystycznych miejscach Barcelony można spotkać ciemnoskórych mężczyzn, którzy sprzedają najróżniejsze produkty. Rozkładają swoje koce, na których leżą torebki, okulary, koszulki piłkarskie, zegarki… gotowe do kupna. Wciskają Ci bajeczkę o tym, że koszulka FC Barcelony za 25 euro jest oryginalna, czy torebka Chanel za 20 euro została zakupiona w samej Francji i wyprodukowana specjalnie dla Ciebie. Nie dajcie się nabrać, produkty te nie są oczywiście markowe. Sprzedaż ta nie jest legalna i nie raz byłam już świadkiem komicznej sceny, kiedy bez zapowiedzi pojawiała się policja, na co mężczyźni dając tajemniczy znak reszcie krzycząc coś w swoim języku, chwytali sznur przymocowany do czterech rogów koca, zarzucali worek z rzeczami na plecy i dawali nogę rozpoczynając pościg z policją. Przy okazji słyszałam, że za zakup takiego produktu można dostać wysoki mandat. Przygotujcie się też na snujących się po plażach i krzyczących głośno najczęściej Arabów: cold beer, coca-cola, fanta! i tak nieprzerwanie. Trafić też można na sprzedawców Mohito, który jednak drinka Mohito w smaku przypomina niewiele oraz Chinki oferujące masaż całego ciała. Nieważne, że protestujesz, ona zachęcając Cię do wydania 5 euro na chwilę cudownego relaksu, zaczyna masować Ci np. stopy, mimo Twych prób ucieczki. 

UPAŁY


Tak, jak wspominałam już przy okazji wpisu o wakacjach z dzieckiem, który możesz przeczytać tutaj, tak i wspomnę teraz – słońce w Hiszpanii bywa zdradliwe. Przy opalaniu naprawdę warto nakładać krem przeciwsłoneczny i chronić się przed poparzeniem. Znam dziewczyny, które mówią – ja kremu nie używam, bo się nie opalę. Opalisz, zapewniam Ci to. W zeszłe lato nie, bo byłam w ciąży, ale dwa lata temu spędziłam pół wakacji na plaży, zawsze z kremem i chodziłam brązowiutka kilka dobrych miesięcy. Lepiej chwytać słońce ostrożniej i wolniej, niż zepsuć sobie wyjazd poparzeniem i cierpieniem przy każdym wykonywanym ruchu. Tak, mnie też to kiedyś spotkało i od tej pory staram się być mądrzejsza. Przy okazji nawadniać oczywiście odpowiednio organizm i ewentualnie nosić nakrycie głowy. 

ŻYCIE NOCNE


Barcelona może pochwalić się naprawdę bogatym życiem nocnym. Mnóstwo tu dyskotek, barów, pubów. W tej różnorodności każdy znajdzie coś dla siebie, bo różne dyskoteki proponują różne style muzyczne. Tym, którzy do Barcelony przylecieli się pobawić, podpowiem, że imprezy nie zaczynają się tu wcześniej niż o 1 w nocy. Większość klubów nie jest nawet otwieranych przed 23, a zabawa trwa do białego rana – dosłownie. Tym, którzy przylecieli odpocząć powiem, aby uważali na pijane osoby, czy pijanych kierowców. W Barcelonie przewija się mnóstwo młodych turystów, którzy bawiąc się zapominają o całym świecie. Nigdy nie wiadomo, co może przyjść im do głowy, a powiem, że sama byłam świadkiem wielu dziwnych zachowań. Hiszpanie słyną ze swojego gorącego podrywu, pod wpływem alkoholu przypływa im więc odwagi. Niebieskookie blondynki to ich boginie, więc przygotuj się na zaczepki i jeśli Ci nie odpowiadają, po prostu nie reaguj. Często niestety bowiem mylą oni zwykłą uprzejmość z zachętą do namiętnego romansu.

KILKA WSKAZÓWEK


Na koniec podam Wam kilka krótkich informacji, które nasunęły mi się na myśl podczas tworzenia tego tekstu.

  • Nie wszyscy Hiszpanie mówią po angielsku, więc można przygotować sobie kilka prostych zwrotów po hiszpańsku, aby móc porozumieć się w ewentualnej podbramkowej sytuacji. W Barcelonie ze względu na ogromną ilość turystów w wielu miejscach angielski nie stanowi już problemu, ale wypuszczając się w mniej znane miejsca, możesz się natknąć na kogoś, kto akurat angielskiego znać nie będzie.
  • Radziłabym zabrać ze sobą paszport, jeśli go posiadasz, ponieważ ja miałam kilka sytuacji, w których mój dowód osobisty nie wart był tutaj nic. Nawet kupno startera do telefonu okazało się możliwe jedynie z posiadaniem paszportu!
  • Wiele razy wspominana już sjesta i zamykanie sklepów i urzędów między 14 a 17. Pamiętaj, że Barcelończycy mają swój harmonogram dnia nawet, co do wydawanych posiłków.
  • W Hiszpanii ludzie witają się dwoma całusami. Nie pomyl się, kiedy przyjdzie Ci witać się ze znajomym Hiszpanem. Całują się wszyscy, no, oczywiście oprócz mężczyzn, i niezależnie od liczby gości. Dotarłeś ostatni na spotkanie z 15 znajomymi? Masz pecha, bo to Ty musisz tańczyć wokół stołu, aby przywitać się z każdym.
Mam nadzieję, że mój mini poradnik przyda się osobom wybierającym Barcelonę, czy ogólnie Hiszpanię na swój cel tegorocznych wakacji. A osoby, które Hiszpanię znają – odwiedziły lub tu mieszkają, zapytam, czy przychodzi im do głowy jeszcze jakaś konkretna rada, którą można by umieścić w tym wpisie?

Jeśli spodobał Ci się mój wpis, możesz udostępnić go dalej. Być może opisane wskazówki okażą się przydatne dla kogoś, kto planuje urlop w słonecznej Hiszpanii :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz